6 happy day
Ale spóźnienie, sory. Wczoraj o godz. 10.00 wyjechaliśmy do Warszawy na lotnisko. O godz. 15.40 mieliśmy mieć samolot. Okazało się że spóźni się 30 min. Po tych 30 min dostaliśmy informację, że kolejną dostaniemy o 18.00. Około 17.30 gdy tylko usłyszeliśmy BUDAPESZT pobiegliśmy do kolejki, bo myśleliśmy, że nasz samolot wreszcie raczył się zjawić. Niestety, wezwali nas tylko albo dla niektórych aż, kanapkę i soczek. O 18 dowiedzieliśmy się, że lecimy o 20. Doleciałyśmy. 5h snu to nie dla mnie. Jak zdążę i przede wszystkim będę dała radę napisze wieczorem.
Komentarze
Prześlij komentarz