46 happy day

Pamiętałam o poście, położyłam się i zasnęłam, Brawo. Wstałam wczoraj wcześnie (spałam jakieś 6 godzin) bo o 8.00 była zbiórka i wyjazd na rajd rowerowy. Tak bardzo kocham poranki z cyklu: "Ogarnij się w kilkanaście minut bo wcześniej nie chciało ci się ruszyć tyłka od telefonu". Taki mały trip, ognisko i te sprawy. Chociaż pod względem długości trasy nie był taki mały, nie codziennie jedże prawie 50 km rowerem. Było fajnie, ale jak wróciłam to moje nogi umierały. Poszłam spać przed 22.00 w sobote, co w moim przypadku nie jest najnormalniejszą rzeczą :D No i wstałam o 6.40, ale ok. Reszta w niedzielnym poście :*
Nie mam zdjęć aaaaaa

Komentarze

Popularne posty

Translate