Podsumowanie pierwszego półrocza, ferie
Zaczęłam wczoraj ferie, więc uważam że to dobry czas na małe podsumowanie :)
Moja średnia na półrocze wynosi 4,80. Z małym fartem jest tyle, ale jest :P
W mojej szkole trzeba mieć co najmniej średnią 4,75 aby mieć czerwony pasek bądź też zawisnąć na tablicy dobrych uczniów. Uważam, że wiszenie na tej tablicy nie jest ważne, a średnia i oceny nie świadczą o naszej inteligencji/wiedzy. Fajnie jak się ma ten pasek na świadectwie ale z drugiej strony i co z tego?
Czasami wydaje mi się, że szkoła to taki trochę inny rodzaj szkoły przetrwania, co napiszesz na sprawdzianie/kartkówce itp., co ściągniesz ze ściągi lub od kogoś to twoje. Czy myślicie, że osoby mające średnią 6,00 uwielbiają wszystkie przedmioty? Taka średnia w moim gimnazjum się nie zdarza ale w podstawówce owszem (bo uczę się w zespole szkół). W podstawówce dzieci, jeśli mogę tak powiedzieć, mają jeszcze więcej chęci itd. ale czy na prawdę tego chcą i zasługują na te wszystkie 6? Czy niektóre z tych ocen nie są wyproszone/wyjęczane? Mnie się właśnie tak wydaje, że jednak trochę tak jest. W gimnazjum większość osób wie już co lubi robić, czego chce się uczyć więcej czego trochę mniej, co będzie im potrzebne i są świadome, że oceny to nie wszystko. Zdarzają się przecież nawet przypadki, że ktoś w podstawówce miał nawet wystarczającą średnia na stypendium a w gimnazjum nie ma paska. Tak jest. Uważam, że jako osoba kończąca za 150 dni (hahaha mam odliczanie do wakacji) gimnazjum mogę podzielić się takimi spostrzeżeniami i wyrazić swoje zdanie na ten temat.
Wspomnę jeszcze o próbnych egzaminach gimnazjalnych, które podobno powinny motywować do systematycznej nauki itd. a moja klasa (tak ja też) i nie tylko moja uważa, że próbne dobijają i raczej demotywują. Czasami wygląda to tak jakby miało to nam pokazać, że nadal za mało umiemy itd.
Swoimi wynikami chyba jednak nie będę się chwalić, na początku miałam napisać jak mi poszło ale mam je zapisane w zeszycie, a on jest w szafce, która jest pod folią w pokoju, w którym jest remont (tak tak brawa dla mnie).
Po tak wyczerpującym monologu (?) wróćmy do ferii :D Pogoda jest całkiem ok, dzisiaj jest trochę mokro, bo temp. jest na + i piękny śnieg, który chciałam mieć przez całe ferie topi się. Ale moja najukochańsza przyjaciółka wyciąga mnie z domu :D Jeśli kolejny post nie pojawi się w tym tygodniu to będzie oznaczać, że poślizgnęłam się na cudnym lodzie przed moimi schodami do domu i zginęłam :'D pozdrawiam i życzę wam super ferii odpoczynku, pogody itd :)
Zdjęcie jeszcze za czasu duużego śniegu :) w niedzielę 24.01.
Zdjęcie jeszcze za czasu duużego śniegu :) w niedzielę 24.01.
Dzięki. Do następnego :))
Komentarze
Prześlij komentarz